sobota, 17 listopada 2018

"Nevermoor. Przypadki Morrigan Crow" Jessika Townsend

[źródło]
Chyba nikt, łącznie z samą autorką, nie spodziewał się jak wielkim sukcesem okaże się seria książek o Harrym Potterze. Chłopca, który przeżył pokochały miliony czytelników na całym świecie, co przełożyło się na ponad 450 milionów sprzedanych egzemplarzy i zagwarantowało serii pierwsze miejsce w rankingu najlepiej sprzedających się serii w historii. Dzięki filmowym adaptacjom, Harry Potter stał się stałą częścią światowej popkultury, generującą rocznie milionowe dochody. Nic więc dziwnego, że sukces na miarę J. K. Rowling jest marzeniem, każdego aspirującego autora.

Podobne marzenia, z pewnością snuła Jessica Townsend, australijska autorka, której debiutancka powieść Nevermoor. Przypadki Morrigan Crow, ukazała się jakiś czas temu nakładem wydawnictwa Media Rodzina. Historia przeklętej dziewczynki od samego początku była reklamowana jako fenomen na skalę Harrego Pottera, co mimo wielu korzyści niesie ze sobą spore niebezpieczeństwo. Jeżeli książka okaże się słaba, czytelnicy będą rozczarowani. Jeszcze gorzej, gdy okaże się niefortunnie zmodyfikowaną kopią powieści J. K. Rowling. Jeżeli jesteście ciekawi jak Jessica Townsend poradziła sobie z tym nie lada wyzwaniem, serdecznie zapraszam Was na recenzję.

Jak 11-letnia dziewczynka, może stać się najbardziej znienawidzoną osobą w całym kraju? Morrigan Crow to jedno z Przeklętych Dzieci. Dzieci, które urodziły się w Dzień Przesilenia, ściągając klątwę na wszystkich w okolicy. Ktoś złamał nogę? To wina Przeklętego Dziecka. Przegrałeś na loterii? To wszystko przez Przeklęte Dziecko. Dla ojca polityka, dziewczynka jest utrapieniem przez które nie może liczyć on na poważne stanowiska w rządzie. Jednak to wszystko ma niedługo się skończyć, ponieważ jak każde Przeklęte Dziecko, Morrigan umrze z początkiem Nowej Ery. A ta ma nadejść za trzy dni.

środa, 14 listopada 2018

"Księżniczka Popiołu" Laura Sebastian

[źródło]
W dniu jej narodzin, cały kraj oddał się radosnemu świętowaniu na cześć Królowej Eirene, która powiła zdrową dziewczynkę. Theodosia Eirene Houzzar przez lata dorastała otoczona miłością, by któregoś dnia przejąć tron po matce i kontynuować jej dzieło. Jednak nie dane jej było dożyć tego dnia. Gdy dziewczynka miała sześć lat, Kalovaxianie napadli jej kraj i na jej oczach poderznęli gardło ukochanej rodzicielce. Od tego dnia dziewczynka jest więźniem we własnym pałacu, otoczona przez szpiegów i zdrajców. Theodosia Eirene Houzzar umiera, a na jej miejsce pojawia się Thora – Księżniczka Popiołów.

Gdy pewnego dnia, dziewczyna zostaje wyciągnięta z własnej komnaty by stawić się przed obliczem Kaisera spodziewa się, że czeka ją kolejne batożenie. Na miejscu czeka na nią Kaiser z brutalnie pobitym niewolnikiem Ampeliem – jednym z ostatnich Strażników, oddanym sługą jej matki i jej ojcem. Dziewczyna by przeżyć musi wykazać się lojalnością wobec swoich oprawców i zabić Ampelia. Zmywając krew z rąk, Thora uświadamia sobie, że przetrwanie już jej nie wystarcza i najwyższy czas przywrócić Theodosie do życia. 

W kraju bez królowej, księżniczka musi powstać”

wtorek, 13 listopada 2018

"Sierota. Bestia. Szpieg" Matt Killeen

[źródło]
Temat II Wojny Światowej jest wciąż niezwykle żywy w naszym kraju. Nic dziwnego, kilka lat pod okupacją zarówno Nazistów jak i Sowietów, do tego czystki, łapanki, polityczne aresztowania no i oczywiście niemieckie obozy śmierci tak licznie rozsiane po terenie naszego kraju. Wszystko to sprawia, że powieści tego typu cieszą się dużym zainteresowaniem w szczególności polskich czytelników, czego konsekwencją jest ich coraz większa ilość na rynku wydawniczym. 

Dla mnie tematyka wojenna jest bardzo trudna. Opisywane w książkach wydarzenia są jeszcze zbyt bliskie, a rany uczestników tych wydarzeń zbyt świeże. Każdą książkę tego typu przeżywam jeszcze długo po zakończeniu lektury, dlatego sięgam po nie niezwykle rzadko. Tym razem wybór padł na powieść Sierota. Bestia. Szpieg Matta Killeena, którą recenzuję dziś dla Was we współpracy z wydawnictwem Media Rodzina, a która z pewnością może powalczyć o tytuł najlepszej książki młodzieżowej 2018 roku. 

Żydówka w elitarnej nazistowskiej szkole? Czy to w ogóle może się udać? Sara po stracie matki zostaje zupełnie sama w wojennej zawierusze. Opiekę nad nią obejmuje kapitan Jeremy Floyd, brytyjski szpieg, którego dziewczyna uratowała z rąk niemieckich żołnierzy. Jego celem jest likwidacja profesora Hansa Schafera, który w podziemiach swojej posiadłości pracuje nad rozszczepieniem atomu i budową bomby atomowej. Jednak zbliżenie się do profesora, wydaje się wręcz niemożliwe. Jedyną szansą jest zaprzyjaźnienie się z jego nastoletnią córką uczącą się w elitarnej niemieckiej szkole. Sara wyrusza z niebezpieczną misją wprost w paszczę lwa, jednak nie jest to jedyny problem z którym przyjdzie jej się zmierzyć. Dziewczynka będzie musiała nie tylko znaleźć sposób by zbliżyć się do Elsy, ale także walczyć o pozycję wśród nazistowskiej elity, a także o przetrwanie.

wtorek, 6 listopada 2018

"Zimny strach" Mads Peder Nordbo

[źródło]
Grenlandia - zimna, otulona śniegiem i wieczną zmarzliną największa wyspa świata usytuowana na północy Oceanu Atlantyckiego. Kraina pokryta prawie w 90% przez lądolód, gdzie temperatury z rzadka przekraczają 0ºC. Kraj tak niegościnny, że liczba żyjących tam zwierząt i gatunków roślin to zaledwie drobny ułamek, tego co możemy spotkać w polskich lasach. I to właśnie ten surowy kraj pokochał Mads Peder Nordbo i uczynił bohaterem swojego cyklu kryminałów Dziennikarz śledczy Matthew Cave. Dziś zapraszam Was na kilka słów o powieści będącej drugim tomem tego cyklu Zimny strach, a którą recenzuję we współpracy z wydawnictwem Burda Książki. 

Matthew Cave nigdy nie planował osiedlić się w takim nieprzyjaznym miejscu jakim jest Grenlandia. Jednak po śmierci żony i nienarodzonego dziecka, mężczyzna postanawia uciec jak najdalej od tragicznych wspomnień, a jednocześnie bliżej ojca, którego widział tu ostatni raz 25 lat temu. Tom, ojciec Matthew jako młody amerykański żołnierz brał udział w tajnym eksperymencie, który okazał się katastrofalny w skutkach. Został on oskarżony o podwójne zabójstwo po czym przepadł bez wieści. 

Jednak pomoc ojca może okazać się niezbędna. Przyrodnia siostra Matthew znika podczas weekendowej wycieczki do opuszczonej grenlandzkiej osady. W poszukiwaniu oprócz śledczych pomaga mu Tupaarnaq młoda Grenlandka, która odsiedziała kilka lat w więzieniu za brutalne zabójstwo ojca. Szybko okazuje się, że zniknięcie Arnaq może mieć związek z potrójnym morderstwem mającym miejsce kilka dni wcześniej, oraz tajnym eksperymentem przeprowadzanym przez jego ojca. Czasu na odnalezienie zaginionej jest coraz mniej, a Matthew musi zmierzyć się z kolejnymi tajemnicami, które wychodzą na jaw w związku z wydarzeniami rozgrywającymi się w Thule 25 lat wcześniej. 

piątek, 26 października 2018

"Drugi Legion" Richard Schwartz

UWAGA: Recenzja zdradza zakończenie pierwszego tomu powieści, więc jeśli jeszcze nie przeczytałeś Pierwszego Rogu, wróć do niej później ! 
 
[źródło]
Jakiś czas temu miałam okazję po raz pierwszy zapoznać się z twórczością Richarda Schwartza, przy okazji premiery powieści Pierwszy Róg, która rozpoczyna fenomenalna serię high fantasy Tajemnica Askiru. Odcięta od świata gospoda Pod Głowomotem i jej niesamowici mieszkańcy, zachwycili mnie do tego stopnia, że z uporem maniaka wyszukiwałam jakichkolwiek informacji o kolejnych częściach i odliczałam dni do premiery. I dziś w końcu, nadszedł ten dzień kiedy mogę Wam odpowiedzieć o dalszych przygodach Havalda, Leandry czy Zakory, przy okazji recenzji drugiego tomu serii Drugi Legion.

Po pokonaniu Balthasara i ustaniu śnieżycy Havald, Leandra i reszta mogą w reszcie odetchnąć z ulgą. Jednak sielanka nie trwa zbyt długo. Bezwzględny Thalak, coraz szybciej przemieszcza się do serca ich krainy, zagrażając wszystkim jej mieszkańcom. Jedyną szansą na jego pokonanie jest ponowne zjednoczenie Imperium i odtworzenie najpotężniejszej armii jaka stąpała po tych ziemiach – Drugiego Legionu. W tym celu bohaterowie muszą odnaleźć mityczne miasto Askir, które według słów tajemniczego kupca wciąż istnieje, chociaż jego świetność już dawno przeminęła. Drużyna pod dowództwem Havalda, wyrusza w morderczą podróż, gdzieś na kraniec świata, podczas której będzie czekać na nich moc niebezpieczeństw. Tylko czy uda im się dotrzeć do Askiru na czas, nim Thalak doszczętnie zniszczy ich ziemię?

Richard Schwartz stworzył fenomenalną serię, którą pokochały miliony czytelników na całym świecie. Pokochałam ją również ja, chociaż fantastyka nie jest moim ulubionym gatunkiem literackim. Trochę obawiałam się, czy Drugi Legion także wciągnie mnie bez reszty, czy raczej dopadnie go klątwa drugiego tomu. Okazuje się, że jest to jeden z tych chwalebnych wyjątków, w których drugi tom, jest równie dobry co pierwszy, chociaż przedstawia zupełnie inne spojrzenie niż w pierwszym tomie. 
 
"Dobry przywódca sprowadza swych ludzi z powrotem do domu, żywych. Nigdy nie byłem dobry przywódcą."
 
Pierwszy Róg umiejętnie łączył w sobie elementy kryminału z powieścią fantasy. Odcięci od świata bohaterowie, brutalne morderstwa i tajemnica to coś co po prostu uwielbiam, nic więc dziwnego, że powieść ta z miejsca stała się jedną z moich ulubionych. W Drugim Legionie, autor zupełnie porzuca elementy kryminału, by całkowicie zanurzyć się w powieści przygodowej. Jednak i w jednym i w drugim przypadku wychodzi mu to wprost znakomicie.

Pierwszy tom Tajemnicy Askiru, był swoistym wstępem do czegoś zdecydowanie większego. Pierwszy Róg, skupiał się na najważniejszych informacjach, które czytelnik musi wiedzieć by w pełni zrozumieć tę historię oraz pozwolił Nam lepiej poznać przedstawionych tam bohaterów. Drugi Legion natomiast znacznie poszerza naszą znajomość tamtejszego świata. Bohaterowie, bardziej szczegółowo obnażają przed nami swoją przeszłość, opowiadają o bogach którym są poświęceni, a także razem z nimi odkrywamy mnogość świata w jakim przyszło im żyć. Spotykamy mityczne, krwiożercze stwory oraz podróżujemy do odległych, gwarnych miast, gdzie piękno miesza się z brzydotą, a ludzie mają skórę czarniejszą od Zakory. 
 
 "Czasami wydaje mi się, że korona uciska nie tylko głowę, ale i rozum."
 
Nie wiem czy wspominałam o tym przy recenzji pierwszego tomu, jednak ogromnie podoba mi się, że autor zrobił ukłon w stronę czytelnika i nadał swoim bohaterom bardzo ludzkie imiona. Po prostu nie cierpię w powieściach fantastycznych wydumanych nazw i imion, których nie jestem w stanie przeczytać a co dopiero zapamiętać. Tutaj sytuacja przedstawia się zgoła inaczej, zarówno nazwy miast jak i imiona bohaterów są bardzo proste, dzięki czemu bez problemu mimo takiej mnogości postaci możemy rozeznać się w sytuacji i lepiej wciągnąć się w historię, bez ciągłych przerw na sprawdzenie, kto jest kim. To samo tyczy się świata przedstawionego. Autor umiejętnie połączył elementy świata fantastycznego z realnym, przez co wyobrażenie sobie miejsc w których przebywają bohaterowie jest zdecydowanie prostsze. Ponadto, w powieści znajdziemy wiele elementów z historii, co nadaje niebywałego smaczku całej opowieści.

Jeżeli już miałabym się do czegoś przyczepić to do niektórych zachowań bohaterów. Wydaje mi się, że przemiana Zakory jest zdecydowanie zbyt szybka, a Havald miejscami zachowuje się mało wiarygodnie. Jednak są to na tyle drobne nieścisłości, że w żadnym razie nie miały one wpływu na końcową ocenę powieści.

Podczas gdy pierwszy tom, był swoistym wstępem do całej historii, Drugi Legion, to już pełnoprawna powieść fantasy z wieloma nowymi bohaterami i lokalizacjami. To niezwykle wciągająca wartka akcja, od której nie sposób się oderwać łącząca sobie wszystko to co w powieściach fantastycznych najlepsze. Serdecznie polecam zapoznać się z tą historią wszystkim miłośnikom przygód i wspaniałych bohaterów, a jak tymczasem będę ponownie odliczać dni do premiery kolejnej części Tajemnicy Askiru.

środa, 10 października 2018

"Przebłysk. Dookoła świata, dookoła siebie" Robert Rient

[źródło]
Od kilku lat odczuwam niezwykle silną potrzebę wolności. Przerażeniem napawa mnie myśl, że moje życie ma ograniczać się jedynie do trasy praca – dom i wakacji raz do roku. I chociaż takie ustatkowane życie z pewnością odpowiada milionom ludzi na całym świecie, dla mnie jest to zdecydowanie za mało. Chciałabym podróżować, zwiedzać świat i poznawać inne kultury, jednak chwilowo ze względu na inne zobowiązania i najzwyklejszy brak odwagi nie udało mi się zrealizować tych marzeń. Z tego względu książki podróżnicze zajmują wyjątkowe miejsce w mojej biblioteczce. Uwielbiam poznawać historię osób, którzy miały odwagę porzucić dotychczasowe życie i robić to co kochają. Nie mogłam więc przejść obojętnie, obok najnowszej powieści Roberta Rienta Przebłysk. Dookoła świata, dookoła siebie, w której autor opisuje swoją podróż wokół globu i którą recenzuję dziś dla Was we współpracy z wydawnictwem Wielka Litera.

Robert Rient wyprowadził się z Warszawy, spakował plecak i ruszył koleją transsyberyjską do odległych zakątków Rosji. Gdy już miał dosyć mrozu, przeniósł się na upalne wybrzeża Tajlandii a stamtąd dalej do Malezji, Australii, Nowej Zelandii, Wysp Wielkanocnych, Ameryki Południowej i Dominikany. Wszystko po to, by podczas podróży zgubić i na nowo odnaleźć siebie. Jednak czy trzeba przemierzyć ponad 40 tys kilometrów, by lepiej poznać siebie i uświadomić sobie czego tak naprawdę chcemy od życia?

wtorek, 2 października 2018

"Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka zaginionej kamei" - Marta Guzowska

[źródło]
Nie wiem czy Wam o tym kiedykolwiek wspominałam, ale moja miłość do powieści kryminalnych rozpoczęła się już w dzieciństwie za sprawą cyklu Przygody Trzech Detektywów sygnowanego nazwiskiem Alfreda Hichcocka. Sympatyczni bohaterowie i niezwykle wciągające zagadki kryminalne były iskrą zapalną mojego książkoholizmu. I chociaż od mojego ostatniego spotkania z tymi bohaterami minęło już sporo czasu, nadal mam do nich ogromny sentyment.

Wyobraźcie więc sobie jakie było moje zdziwienie, gdy ostatnio buszując po bibliotece natrafiłam właśnie na jedną część tego cyklu. To znalezisko podsunęło mi pomysł sprawdzenia czy obecnie na polskim rynku wydawniczym znajdę powieść, która będzie dorównywała mojemu ulubionemu cyklowi z dzieciństwa. I tak o to trafiłam na cykl powieści kryminalnych dla dzieci autorstwa Marty Guzowskiej, Detektywi z Tajemniczej 5, który rozpoczyna się książką zatytułowaną Zagadka zaginionej kamei i którą recenzuję dziś dla Was we współpracy z wydawnictwem Nasza Księgarnia.

Pewnego dnia Piotrek i jego młodsza siostra Jaga postanowili wybrać się w odwiedziny do Babci mieszkającej niedaleko. W windzie poznają nową sąsiadkę – Ankę, która przeprowadziła się nie dawno do ich bloku i będzie chodzić do tej samej szkoły co Piotrek. Po krótkiej rozmowie, dzieci postanawiają razem wybrać się w odwiedziny do Babci. Jednak drzwi zamiast zazwyczaj uśmiechniętej starszej pani otwiera zapłakana Babcia. Okazuje się, że jej drogocenna kamea została skradziona! Anka z Piotrkiem rozpoczynają śledztwo w celu odnalezienia złodzieja i drogocennej broszki.
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators