![]() |
[źródło] |
Jaki
jest Wasz najgorszy koszmar? Co przeraża Was najbardziej? U mnie nie
są to żadne duchy, demony czy stwory z piekła rodem, a wizja
utraty kogoś dla mnie bardzo ważnego. I nie mówię tu o
naturalnej śmierci. Jesteśmy tylko ludźmi i jak na razie nie
wynaleziono sposobu na wieczne życie. Mam tu na myśli moment, gdy
najbliższa osoba umiera nagle – w wypadku, w wyniku niezwykle
szybko postępującej choroby lub zostaje zamordowana.
Tym
bardziej nie potrafię sobie wyobrazić stanu w jaki popadają
rodzice, gdy ich dziecko, szczególnie gdy jest to kilkuletni szkrab
lub nastolatek, zostaje zamordowane. Szczegóły takiej przerażającej
sprawy przybliża Nam inspektor Lojacono, bohater powieści Metoda
krokodyla autorstwa Maurizio de Giovanniego, którą mam
przyjemność recenzować dziś dla Was we współpracy z
wydawnictwem Muza.
Giuseppe
Lojacono miał przed sobą świetlaną karierę. Bystry, inteligenty
i pracowity inspektor mógł liczyć na najciekawsze sprawy, które
rozwiązywał z zabójczą szybkością. Niestety, wystarczyły dwa
słowa by przekreślić jego plany na przyszłość. Stracił
wszystko, pracę w ukochanym mieście, przyjaciół, a przede
wszystkim rodzinę. W celu uniknięcia medialnego szumu, mężczyzna
zostaje przeniesiony do Neapolu, gdzie odsunięty od poważnych
spraw, marnuje czas na komisariacie grając w komputerowego pokera.
Tymczasem
w mieście dochodzi do brutalnego morderstwa. Nastoletni chłopak
zostaje odnaleziony martwy pod swoim domem z otworem po kuli u
podstawy czaszki. Jakiś czas później, ten sam los spotyka młodą,
nastoletnią dziewczynę. Co łączy oba morderstwa? Inspektor
Lojacono, ma na ten temat własną teorię. Jednak jedyną osobą,
która chce wysłuchać skompromitowanego gliniarza, jest młoda
prokurator Laura Piras. Czy tej dwójce uda się złapać
tajemniczego Krokodyla, nim ten zapłacze nad kolejną ofiarą?
„Jest
perfekcyjną maszyną do zabijania: obserwuje, czeka w ukryciu i
atakuje.”
Metoda
Krokodyla to pierwsza powieść Maurizio de Giovanniego jaką
miałam okazję przeczytać. I muszę przyznać, że gdyby nie
porównanie jej do prozy mojej ukochanej Agathy Christie, pewnie
nigdy bym się nią nie zainteresowała. Na szczęście stało się
inaczej. I chociaż nie powiedziałabym, że twórczość de
Giovanniego z pewnością przypadnie do gustu fanom królowej
kryminału, w moim przypadku okazało się to prawdą.
Jak
na rasowy, włoski kryminał przystało Metoda krokodyla to
brutalna, krwawa historia seryjnego mordercy, który przez nikogo nie
zauważony, grasuje po ulicach Neapolu w poszukiwaniu kolejnej
ofiary. A ofiarami są dzieci, które dopiero co zaczęły odkrywać
uroki życia. Najpierw trzynastoletni Mirko, później jego
rówieśnica Giada. Dwoje nastolatków, których właściwie nic nie
łączy. Morderstwo tak młodych osób jeszcze silniej oddziałuje na
emocje odbiorcy sprawiając, że z każdą kolejną ofiarą,
czytelnik jest coraz mocniej zdeterminowany by odkryć tożsamość
mordercy.
To
zaangażowanie, ma jeden skutek uboczny, a mianowicie książkę
pochłania się w zastraszającym tempie. Dzięki krótkim,
kilkustronicowym rozdziałom, akcja jest bardzo dynamiczna, nawet
wtedy, gdy Krokodyl dopiero przygotowuje się do pierwszego ataku.
Sam autor ma niezwykle lekki i przystępny styl, co jeszcze bardziej
potęguje dynamizm całej historii. Fabuła jest bardzo dobrze
nakreślona, wszystkie fakty odkrywane są w odpowiednim tempie,
żadna z informacji nie pojawia się tak właściwie znikąd. Bardzo
nie lubię, gdy na zakończenie historii nagle pojawia się
tajemniczy świadek, który przychodzi właściwie z gotowym
rozwiązaniem. W Metodzie krokodyla bohaterowie do wszystkiego
dochodzą sami, dzięki bystrości umysłu i niekonwencjonalnemu
myśleniu. Skrupulatnie obserwują i analizują fakty, które dopiero
później formułują w hipotezy, które niejednokrotnie okazują się
błędne.
„Ze
środka garderoby para żółtych oczu wgapiała się w dziewczynę.
To były gadzie oczy, z pionową źrenicą, bez powiek.”
Zdecydowanie
nie jest to powieść dla czytelników o słabych nerwach. Sama
wielokrotnie wzdrygałam się na myśl o chłodnej, bezwzględnej
kalkulacji, którą kieruje się morderca. Szczególnie mocno
wstrząsnęło mną zakończenie, o którym niestety nie mogę
opowiedzieć Wam nic więcej, by nie popsuć zabawy tym osobom, które
dopiero zamierzają sięgnąć po tę powieść. Jednak to co
przeraża najbardziej to realizm całej historii. Taka sytuacja nie
jest wcale nieprawdopodobna i mogłaby spotkać właściwie większość
z Nas.
Metoda
krokodyla to idealna propozycja dla miłośników krwawych
kryminałów prosto ze słonecznych Włoch. To dobrze poprowadzona
historia, z ciekawymi bohaterami, która wciąga bez reszty i
pozostaje na długo w pamięci czytelnika. Mam nadzieję, że jeszcze
nie raz, przyjdzie mi usłyszeć o pięknej pani prokurator i
cynicznym policjancie, których, mimo cechującej ich
schematyczności, szczerze polubiłam.
Zapowiada się naprawdę ciekawie. 😊
OdpowiedzUsuń