czwartek, 16 lutego 2017

Wojciech Gunia "Nie ma wędrowca"



źródło




"Wtedy, właśnie wtedy zrozumiałem, że to ja, ja, nie mój Pan Bóg, jestem osobiście odpowiedzialny za ten świat. Że tyle dobra będzie na tym świecie, ile we mnie będzie wytrwałości. Że cało zło tego świata to my i całe dobro tego świata to też my."






          Oglądając jeden z filmików na kanale Olgi z Wielkiego Buka ( Pozdrawiam serdecznie Olgę! ), natknęłam się  na nazwisko Wojciecha Guni i jego nową powieść Nie ma wędrowca. Zachęcona pozytywnymi recenzjami i skuszona promocją w ulubionej księgarni internetowej, postanowiłam  dołączyć jeden egzemplarz do prywatnej biblioteczki. Nigdy wcześniej nie zetknęłam się z jego twórczością, tym bardziej byłam ciekawa, dlaczego uważany jest za jednego z najlepszych polskich autorów  literatury grozy.  Jednak to, co znalazłam w tej krótkiej, bo ledwie 170 stronicowej historii, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.


          Bezimienny narrator, miłośnik małych, oddalonych od cywilizacji miejsc, podejmuje pracę stróża nocnego w tartaku zwanym Bazą. Liczy, że obecność w tak niedostępnym i odludnym miejscu zapewni mu spokój, pozwoli odciąć się od gwaru miejskich metropolii, natłoku słów, myśli, barw i dźwięków. Z czasem, wiedziony niezrozumiałym instynktem, zaczyna interesować się historią tego miejsca, jego poprzednimi pracownikami, a w szczególności zmarłym przed dwoma laty Roszczukiem. Nie wie jednak, że wraz z nadejściem zimy, do życia powracają demony przeszłości, które tylko czekają aby wedrzeć się do świata ludzi i zebrać krwawe żniwo. 

          Nie ma wędrowca nie jest klasycznym przykładem literatury grozy.  Owszem, znajdziemy tu opuszczony tartak, odcięcie od świata, tragiczną historię czy duchy przeszłości , które nękają naszych bohaterów. Wiele razy spotykałam się z tego typu opowieściami, przewidywalnymi i pełnymi schematów, które niczym nowatorskim nie zaskakiwały. W tym wypadku jest jednak inaczej.  Nie ma wędrowca to oprócz elementów grozy, także traktat filozoficzny o człowieku. O jego samoświadomości,  o tym, kim jesteśmy i co określa nas jako ludzi, o definicji własnego „ja” i czy ktokolwiek potrafi bez niego istnieć. Zestawienie aspektów filozoficznych z scenerią zasypanej i opuszczonej Bazy jest niezwykle oryginalne i wciągające. Chyba nigdy nie spotkałam się z takim połączeniem, za co pan Wojciech ma u mnie ogromnego plusa.

          Ponadto nie mogło tu zabraknąć oczywiście zagadki, którą czytelnik rozwiązuje razem z głównym bohaterem. W tym wypadku mój wewnętrzny detektyw został w pełni usatysfakcjonowany. Całość jest przemyślana, dawkowana powoli, co pozwala dłużej rozkoszować się i smakować rozwiązaniem historii.

          Z początku nie mogłam przyzwyczaić się do barwnego, wręcz kwiecistego stylu autora. Muszę przyznać, że Wojciech Gunia to mistrz w komponowaniu zdań złożonych. Weźmy na przykład takie wyrażenie :  „Może to właśnie wówczas oddałem się pod panowanie królestwa powolnego bezwładu pustych miejsc, w których rozległe pola, przecinane żyłami potoków i rzeczek o lodowatych, nieprzejrzyście czarnych o zmroku wodach, niknąc z oczu wydawały człowieka na pastwę trwałości lub nietrwałości monumentów płynących wolno przez niebo chmur.” Na szczęście z czasem zamiłowanie autora to epitetów zmalało lub na tyle wciągnęłam się w historię, że przestałam je zauważać.

       Jeżeli miałabym wskazać najsłabszy element powieści to zdecydowanie jest to rozmowa narratora z księdzem Woźniakiem. Jako osoba całkowicie nie związana z teologią, filozofią czy aksjologią połowy wypowiedzi z ich dialogu po prostu nie zrozumiałam. Nie mniej,  to jest właśnie ten element, który w połączeniu z otoczką grozy sprawia, że powieść jest tak niepowtarzalna.

          Za genialne połączenie elementów grozy z kwestiami teologicznymi, i za duchy przeszłości przed którymi nie można uciec, ksiazkoholikzpowolania daje swoje ogromne tak. Niezwykle się cieszę, że sięgnęłam po tą pozycje i czekam na kolejne, przerażające historie w wykonaniu tego autora. Koniecznie dajcie znać czy już spotykaliście się z twórczością Wojciecha Guni, i co sądzicie na temat jego najnowszej powieści.


28 komentarzy:

  1. Raczej mnie ta książka nie zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie jest to pozycja dla każdego :) Może kolejna, której recenzja pojawi się w poniedziałek bardziej przypadnie Ci do gustu ;)

      Usuń
  2. Czasem i po takie książki warto jest sięgać, nawet jeśli nie do końca leżą one w kręgach naszych zainteresowań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mimo że tematy teologiczno-filozoficzne są mi całkowicie obce i nigdy się nimi nie interesowałam, nie żałuję, że sięgnęłam po "Nie ma wędrowca" :)

      Usuń
  3. Myślę, że nie moja tematyka, ale okładka bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten kwiecisty język trochę mnie przeraził, ale książka wydaje się być interesująca :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku ten styl trochę przeszkadza, ale z czasem się to zaciera lub autorowi skończyły się epitety ;D

      Usuń
  5. Groza i teologia? O takim połączeniu jeszcze nie słyszałam. Podobnie jak nie miałam dotąd pojęcia o istnieniu tej książki. To nie do końca mój gatunek, chociaż przyznam, że mnie zaciekawiłaś. Jeśli książka wpadnie w moje ręce, dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to niespotykane i oryginalne połączenie najbardziej mi się podobało :) Mimo że nie przepadam za tematami teologicznymi i filozoficznymi to tutaj się to sprawdziło :)

      Usuń
  6. Literaturę grozy raczej omijam, bo to nie za bardzo moje klimaty. A jeszcze jakieś wstawki z teologii tym bardziej mnie zniechęcają. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie to zdecydowanie nie jest pozycja dla Ciebie :)

      Usuń
  7. Przyznam, że po raz pierwszy słyszę o takim pisarzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie Cię rozumiem. Pewnie sama z siebie bym nie sięgnęła po twórczość pana Wojciecha, ale po tak entuzjastycznej i pochlebnej recenzji Olgi z Wielkiego Buka postanowiłam zaryzykować :) I chodź nie jest to książka do której kiedyś wrócę to nie żałuję, że ją przeczytałam :)

      Usuń
  8. Książki jeszcze nie czytałam, ale mam wrażenie, że książka przypadłaby mi do gustu :)
    Od czasu do czasu lubię sięgać po tego rodzaju literaturę i na pewno dam kiedyś książce szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Filozofia i groza to dość niespotykany duet, ale mam wrażenie, że to może się udać. Będę miała tę książkę na oku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz czasem poczytać na takie tematy, to koniecznie zapoznaj się z twórczością Wojciecha Guni :)

      Usuń
  10. Tylko raz czytałam powieść pełną grozy.. zaczynała się długo, ale potem się bardzo w nią wkręciłam. Nigdy więcej jednak nie sięgnęłam po ten typ literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie ma wędrowca" nie jest do końca literaturą grozy :) Owszem mamy tu zjawiska paranormalne i inne elementy, które składają się na ten gatunek, ale powieść nie wzbudziła we mnie palpitacji serca i tego niepokoju o dalsze losy bohatera :) Najbardziej podobała mi się w niej ta oryginalność :)

      Jeżeli będziesz chciała coś co będziesz czytać bez opamiętania, gdzie akcja rozpoczyna się od pierwszych stron to wpadnij w poniedziałek, pojawi się recenzja właśnie takiej książki :D

      Usuń
  11. Barwny, kwiecisty styl autora jakoś mnie zniechęca do sięgnięcia po tę książkę, gdyż jestem zwolenniczką prostego przekazu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku to naprawdę przeszkadza, ale później już się tego tak nie odczuwa :)

      Usuń
  12. I już widzę, że książka mocno mnie zainteresowała, zrobię wszystko, aby jak najszybciej się z nią spotkać, zdecydowanie coś dla mnie, dzięki za polecenie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jak ją czytałam od razu pomyślałam, że Ci się spodoba :D Koniecznie daj znać czy moje przypuszczenia były słuszne :)

      Usuń
  13. Kupiłaś mnie swoją recenzją całkowicie :) Rozejrzę się za własnym egzemplarzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! W wielu księgarniach jest w fajnej cenie, więc warto poszukać :)

      Usuń
  14. Autor potrafi kwieciście pisać :) uważam, że męczyłabym się podczas lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku bardzo się męczyłam, ale później przestałam to zauważać :)

      Usuń