sobota, 4 lutego 2017

Kathryn Stockett "Służące"



źródło 



"Chyba wtedy zrozumiałam, co to wstyd i jaki ma kolor. Wstyd nie jest czarny jak brud, chociaż wcześniej tak myślałam. Wstyd ma kolor nowego białego mundurka, co na jego kupno twoja matka prasowała rzeczy przez całe noce."






       
          Lata 60 XX wieku to okres wielu zmian politycznych, kulturowych i społecznych w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Wybuch wojny w Wietnamie czy zabójstwo prezydenta Kennedy'ego, ale także rewolucja seksualna, której następstwem było powstanie wielu subkultur młodzieżowych jak hippisi, modsi, punki czy metalowcy. Młodzież buntowała się przeciwko posłuszeństwu rodzicom i nauczycielom, odkrywając obłudę i hipokryzję społeczeństwa. Najdłużej reformacji opierała się kwestia segregacji rasowej. I, mimo że od zakończenia wojny secesyjnej i połączenia stanów minęło prawie 100 lat, rozłam na Północ i Południe wciąż był żywy. Najbardziej „zacofanym” i konserwatywnym stanem pod tym względem było Missisipi. Biali obywatele żyli tam przeszłością, zawieszeni w czasach Konfederacji i, mimo że niewolnictwo zostało zniesione, nadal żywy był podział na lepszych i gorszych, panów i służących, krótko mówiąc na białych i czarnych.


          Skeeter, młoda i ambitna córka lokalnych plantatorów bawełny, po zakończeniu nauki w college wraca w rodzinne strony. Zgodnie z powszechnie panującym zwyczajem, powinna jak najszybciej wydać się za mąż, urodzić gromadkę rumianych dzieci i wieść spokojne życie jako przykładna żona, matka i członki Ligi Pań. Jednak ona chce czegoś znacznie więcej, chce wyzwań, marzy o pracy jako poważna dziennikarka czy pisarka. Nie w głowie jej życie, które kręciłoby się wokół bali charytatywnych, spotkań brydżowych i wyboru lakieru do włosów. Dostrzega hipokryzję społeczeństwa, jego zacofanie, rasizm. Jednak dopiero dekret sanitarny nakazujący, aby w każdym domu znalazła się oddzielna toaleta dla kolorowej służby, motywuje ją do działania. Postanawia napisać powieść, w której znalazłyby się historie pomocy domowy pracujących w domach pań z Jackson. Chęć działania podejmuje Aibileen Clark, służąca w domu panienki Leefolt. Mimo strachu i zagrożenia jakie niesie za sobą ta współpraca, panie postanawiają połączyć siły w celu obalenia stereotypów, niesprawiedliwości oraz pokazania prawdy o społeczeństwie w Jackson.

          Służące to porywająca i wzruszająca opowieść z genialnie nakreślonymi postaciami. To książka o determinacji trzech całkowicie różnych kobiet, których odwaga zapoczątkowała walkę o równość dla wszystkich, bez względu na kolor skóry czy status społeczny. Mamy tu Skeeter, młodą, ledwie wchodzącą w dorosłe życie dziewczynę. Szarą mysz, przeciętna pod względem urody, nie zauważana przez płeć męską, która dorasta wychowywana przez czarną nianię. To dzięki niej wyrosła na dobrą i świadomą kobietę, tak różną od swoich przyjaciółek. Mamy tez Aibileen, kochającą matkę, której życie rozpada się na milion kawałków wraz ze śmiercią jedynego syna. To kobieta czuła i troskliwa, która zajmuje się wychowywaniem dzieci białych państwa. Stara się przekazywać im odpowiednie wartości, nauczyć szacunku do drugiego człowieka, bez znaczenia czy jest biały, czarny czy pomarańczowy. I mamy w końcu Minny, najlepszą kucharkę w stanie, znaną równie dobrze ze swoich genialnych potraw jak i ciętego języka. Minny to twarda kobieta, której życie nie oszczędza, przez co stała się opryskliwa i zadziorna. Jednak pod tym płaszczem kryje się kobieta o niezwykłej odwadze i dobrym sercu. Trzy różne kobiety, trzy całkowicie różne osobowości, które połączył jeden cel: walka o dobre życie i godność każdego człowieka.

           Lecz nie tylko główne bohaterki zasługują tu na uwagę. Autorka wspaniale nakreśliła postacie drugoplanowe, jak panienka Hilly czy Celia Foote. Ta ostatnia jest moją ulubienicą, słodką wariatką, która w duecie z Minny skradła moje serce. Z niecierpliwością wyczekiwałam fragmentów, gdzie te dwie panie znów się spotkają. Dodatkowo książka jest napisana niezwykle prostym i przystępnym językiem. Próżno szukać tutaj pompatycznych tekstów czy wzniosłych przemów, dzięki czemu czyta się ją naprawdę szybko i przyjemnie. Miłym dodatkiem jest posłowie autorki, która opowiada o własnych doświadczeniach i przeżyciach z czasów, gdy wychowywała się w Jackson w stanie Missisipi.

          Służące to wspaniała opowieść, zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, opowiadająca o walce z niesprawiedliwością i obłudą. To powieść o mocy jednostki, z pozoru nic nie znaczącej, jednak której głos ma siłę przebicia. O iskrze, która potrafi wzniecić prawdziwy pożar. Serdecznie polecam ta pozycję każdemu, bez względu na wiek czy płeć. To opowieść uniwersalna, wiele z tematów możemy odnieść do życia we współczesnym świecie. Nie mogę nie wspomnieć również o genialnej ekranizacji z Emma Stone, Violą Davis i Octavią Spencer w rolach głównych z 2011 roku.

          Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać czy też obejrzeć Służących to nawołuje was, koniecznie to nadróbcie! Może ta książka nie zmieni waszego życia, nie sprawi, ze nagle pojęcie rasizmu przestanie istnieć i wszyscy będziemy się kochać jak przykładna rodzina. Ale na pewno skłoni czytelnika do refleksji i chwili zadumy na losem czarnoskórych amerykanów żyjących w latach 60 w Stanach Zjednoczonych.


18 komentarzy:

  1. Książki nie czytałam, ale oglądałam film i był przeuroczy. Pokazywał, że po każdej stronie są pozytywni ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli będziesz mieć okazję koniecznie nadrób :) Książka jest równie dobra, chociaż ja czytałam ją po obejrzeniu filmu. Dzięki temu gdy czytałam teksty Minny w głowie miałam genialną kreację Olivii Spencer :)

      Usuń
  2. Czytałam tę książkę w oryginale i muszę przyznać, że początkowo język mnie męczył, ponieważ był nasycony błędami i slangiem Afroamerykanów. Mimo to książka jest świetna, chociaż film był jeszcze lepszy.

    W książce bardzo rozczarował mnie brak sceny z obiadem przygotowanym przez Celię. To było dla mnie piękne podsumowanie filmu oraz sygnał dla nadchodzących zmian.

    I masz rację - posłowie jest doskonałe. Uwielbiam takie informacje "od autora", dzięki którym poznaję powody i motywacje pisarzy. Poza tym to uzmysławia człowiekowi, jak niewiele czasu minęło od upadku segregacji rasowej.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Też ogromnie żałuję, że w książce ta scena się nie znalazła. To było takie symboliczne, biali i czarni spożywają razem posiłek, gdzie w innych domach nie mogli korzystać z tej samej toalety czy sztućców. Taki symbol nadchodzących zmian :)

      Co ciekawe, zwykle to w filmie pomijają jakąś scenę z książki a nie na odwrót. Reżyser i cała ekipa świetnie się spisali. Mogę oglądać ten film bez końca :)

      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  3. Książki nie czytałam, ale film był rewelacyjny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film ma genialnie dobraną obsadę :) Nie wyobrażam sobie nikogo innego w roli Minny czy Aibileen :)

      Usuń
  4. Dziękuje za powitanie :D Służące to wspaniała opowieść, jednak jeszcze nie dane mi było przeczytać książki :( ale widziałam film i czasem chciało mi się płakać - poruszające! Dobrze, że tak już nie jest teraz :)
    Pozdrawiam :) ksiazkanaweekend.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że właśnie w tym tkwi sukces tego filmu ( oprócz genialnej obsady - będę powtarzać to do znudzenia :D). Nie jest to fikcja, a rzeczywistość co sprawia, że człowiek oglądając bądź czytając o tych wydarzeniach zaczyna się zastanawiać nad niektórymi sprawami, którym wcześniej, nie poświęcał uwagi.

      Usuń
  5. U mnie "Służące" wciąż czekają na lepszy moment, a dopóki nie przeczytam to nie obejrzę.. xD Zatem dziękuję za przypomnienie, że tak dobra książka płacze za mną zza ekranu czytnika! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle staram się najpierw czytać książki a dopiero potem oglądać ekranizację. Ale w przypadku Służących cieszę się, że najpierw obejrzałam film ;) Koniecznie daj znać, gdy nadrobisz i jakie są twoje wrażenia! :)

      Usuń
  6. Nie czytałam książki, ale widziałam ekranizację, która bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarówno książka jak i film są genialne :) Jeden z nielicznych przypadków w których nie potrafię ocenić co lepsze :)

      Usuń
  7. Dla mnie film jednak jest odrobinkę lepszy. Trochę mniej rozwleczony i bardziej skondensowany

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W filmie zawarto wszystkie najważniejsze wątki, co bardzo mnie cieszy zważywszy, że scenarzyści często w ekranizacjach pozbywają się niektórych scen. Dużym plusem jest dodatek w postaci sceny, gdy Celia wydaje obiad dla Minny :)

      Usuń
  8. Oglądałam film :) bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książki nie czytałam, ale oglądałam film i przyznam, że zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Teraz czas zestawić to z pisaną opowieścią. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam zarówno film, jak i książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na razie oglądałam tylko film, ale obiecałam sobie, że przeczytam książkę, ale zawsze zapominam ją kupić, a jak już mi się o niej przypomni to nie ma jej w księgarni :/

    OdpowiedzUsuń