![]() |
[źródło] |
Kryminał
to jeden z najlepiej sprzedających się gatunków literackich na
świecie. Nic więc dziwnego, że co miesiąc na rynku pojawia się
co najmniej kilka nowych tytułów o brutalnych morderstwach,
tajemniczych zgonach czy trzymających w napięciu porwaniach. Tak
duża ilość nowych powieści sprawia jednak , że bohaterowie tych
historii są w pewnym sensie wtórni. I nie zrozumcie mnie źle,
kryminały uwielbiam i zupełnie mi nie przeszkadza, że po raz n-ty
czytam o detektywie z problemem alkoholowym. Nie mniej jednak,
kryminał to specyficzny gatunek do którego ciężko wprowadzić
nowy rodzaj bohatera.
Tej
próby podjęli się Peter Gallert i Jorg Reiter, autorzy najnowszej
powieści od wydawnictwa Initium Wiara, miłość, śmierć. Na
kartach swojej powieści, powołali do życia, policyjnego duchownego
– osobę, która ma nie tylko służyć wsparciem moralnym rodzinom
poszkodowanych, ale także samym policjantom. Jeżeli jesteście
ciekawi, jak policyjny duchowny radzi sobie w świecie brutalnej
mafii, burdeli i handlu ludźmi, serdecznie zapraszam Was na
recenzję.
Pewnego
popołudnia, duchowny Martin Bauer zostaje wezwany na akcję. Ma
powstrzymać niedoszłego samobójcę, przed skokiem z mostu. Gdy
zjawia się na miejscu, okazuje się, że mężczyzną jest znany i
szanowany policjant Walter Keunert . Duchowny podchodzi do
policjanta, przechodzi przez barierki zabezpieczające i … sam
skacze do rzeki. Zszokowany mężczyzna natychmiast skacze mu na
ratunek, po czym obaj szczęśliwie dopływają do brzegu.
Kilka
godzin później, Keunert zostaje znaleziony martwy u podnóża
centrum handlowego. Obrażenia w świetle wcześniejszych wydarzeń
wskazują, że mężczyzna popełnił samobójstwo. Jednak duchowny,
kierowany swoim niezawodnym instynktem przeczuwa, że policjant mógł
zostać zamordowany, a samobójstwo upozorowane. Aby dokopać się do
prawdy, Martin musi poznać bliżej rodzinę i środowisko policjanta
oraz wniknąć świat brudnej mafii i handlu ludźmi. Nie zdaje sobie
jednak sprawy, że tym samym sprowadza niebezpieczeństwo nie tylko
na siebie, ale również na swoją rodzinę.
"Czy w świecie pełnym zbrodni można jeszcze w cokolwiek wierzyć?"
Duchowny
rozwiązujący zagadki kryminalne nie jest czym zupełnie nowym,
aczkolwiek to postać rzadko spotykana w literaturze. Jeszcze przed
lekturą, po samym opisie fabuły, sądziłam że Martin będzie
bardziej przypominał sympatycznego proboszcza, bohatera popularnego
w latach 90 serialu Detektyw w sutannie. Nie mogłam się
bardziej mylić! Martin Bauer to bardzo współczesny duchowny,
który nie boi się zrzucić koloratki, by spędzić kilka godzin na
intensywnym treningu bokserskim. Do tego nie obce są mu różne
nałogi, a jego metody działań są bardzo kontrowersyjne. Gallert i
Rreiter starali się stworzyć bohatera, bardzo współczesnego przy
tym zapominając trochę o samej naturze ludzkiej. Miejscami,
zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć motywacji postaci oraz jej
zachowań. Przez to wszystkie starania autorów, mające na celu jak
najwierniejsze nakreślenie bohatera biorą w łeb.
W
porównaniu jednak z całą masą absurdów fabuły, charakterystyka
postaci to nie najgorsze co spotka czytelników podczas lektury
powieści Wiara, miłość, śmierć. Weźmy na przykład
sytuacje z samego początku powieści, gdzie Martin pojawia się na
moście, by odwieźć Keunerta od samobójstwa. W tym celu, sam skacze z
mostu, a policjant za nim. Oczywiście rozumiem zamysł duchownego –
chciał on udowodnić mężczyźnie że ten wcale nie chce umrzeć,
uświadomić mu jak ważne jest życie, że jest on odpowiedzialny za
życie innych ludzi. Ale zastanówmy się, skoro skok do wody nie
stanowił zagrożenia dlaczego w ogóle zorganizowano całą akcję?
A skoro zagrażał, co duchowny miał w głowie, samemu skacząc z
mostu, jednocześnie zmuszając policjanta by ten skoczył za nim.
Powtórzę raz jeszcze, doskonale rozumiem co w tej sposób duchowny
chciał osiągnąć, jednak moim zdaniem pomysł ten jest równie
głupi, co zrobienie sobie na twarzy tatuażu w trakcie libacji
alkoholowej.
Z
pozytywnych stron, to muszę przyznać że historia jest dosyć
wciągająca. Właściwie od samego początku akcja jest bardzo
dynamiczna, a z czasem tylko nabiera rozpędu. Pozwala to w pewnym
stopniu zapomnieć o kilku, naprawdę rażących w oczy absurdach.
Fabuła przypadnie do gustu, szczególnie czytelnikom, którzy
gustują w wątkach kryminalno-mafijnych, bo jest tam ich naprawdę
sporo.
"Szukał prawdy, znalazł jej odłamki i ustawił je w rzędzie jak domino.
Chciał uzdrawiać i godzić. Ale ostatnią kostką, którą wygrzebał z
przeszłości, przewróciłby pozostałe[…].”
Z
ciekawszych rzeczy, na uwagę zasługuje również wątek handlu
ludźmi. Patrząc na domy, gdzie mężczyźni mogą za odpowiednią
kwotę oddawać się swoim upodobaniom seksualnym, większość z Nas
nie zastanawia się nad losem kobiet tam pracujących. Podświadomie
uważamy, że praca w takim miejscu jest ich świadomym wyborem. W
Wierze, przedstawiony został inny punkt widzenia, kiedy to młode
kobiety, zostają zmuszone do tego typu zajęcia. Handel ludźmi to
jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogą spotkać człowieka, dlatego
cieszę się że problem ten jest coraz częściej poruszany w
literaturze.
Wiara,
miłość, śmierć to powieść która miała potencjał by stać
się dobrym kryminałem obyczajowym. Niestety początkowe sytuacje,
których zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć, znacznie wpłynęły
na odczuwaną przeze mnie przyjemność z lektury. Wciągająca akcja
i ciekawe wątki poboczne tylko w nieznacznym stopniu ratują
sytuacje końcową. Nie będę jednak sugerować Wam, by nie sięgać
po tę powieść. Znam kilka osób, dla których Wiara, miłość,
śmierć to bardzo dobry kryminał, który z chęcią polecili by
znajomym. Dlatego jeżeli pomysł na fabułę Was zaciekawił,
przekonajcie się sami czy powieść Gallerta i Reitera to hit czy
kit.
Jako że książka już czeka w mojej biblioteczce, wkrótce będę miała okazję sprawdzić, jakie wrażenie wywrze na mnie. 😊
OdpowiedzUsuńBrzmi nieźle, chociaż trochę przerażają mnie te absurdy fabularne, o których wspominałaś...
OdpowiedzUsuń