![]() |
[źródło] |
Anne Bishop to
autorka, o której każdy miłośnik powieści fantastycznych musiał
słyszeć choć jeden raz. Autorkę bestsellerowej trylogii Czarnych
Kamieni oraz serii Inni pokochały miliony czytelników na
całym świecie. Nie dziwi więc fakt, że w 2019 roku nakładem
wydawnictwa Initium pojawił się pierwszy tom, kolejnej serii tej
autorki Filary Świata. Czy powieść opublikowana przeszło
20 lat temu, znajdzie uznanie u dzisiejszych miłośników powieści
fantastycznej ? Jeżeli jesteście ciekawi odpowiedzi, serdecznie
zapraszam Was na recenzję.
W Tir Alainn
zaczynają znikać mieszkańcy. Nikt nie wie, dlaczego przejścia
łączące poszczególne krainy zostają zamknięte i co dzieje się
z uwięzionymi tam członkami klanów Fae. Umierają? Zostają
uwięzieni? Czy po prostu rozpływają się w otaczającej ich mgle?
Jedno jest pewne, jeżeli Łowczyni i Światły szybko nie rozwiążą
zagadki, ich samych czeka zagłada.
Rozwiązanie może
przyjść z najmniej oczekiwanej strony. W świecie ludzi, w Starym
Mieście u skraju ciemnego lasu, mieszka młoda wiedźma Ari.
Ostatnia z wielopokoleniowej rodziny czarownic, musi poradzić sobie
nie tylko z brakiem przychylności mieszkańców, ale również
nadchodzącym niebezpieczeństwem ze strony Mistrza Inkwizycji. By
uniknąć obustronnej zagłady Ari i Fae muszą odnaleźć przyczynę
owych anomalii. Jedyną wskazówką jest zapomniana już przez ludzi
legenda o Filarach Świata.
Filary Świata
to pierwsza powieść Anne Bishop, którą miałam okazję czytać.
Jak doskonale wiecie, przez pewien czas, całkowicie zrezygnowałam z
lektury powieści fantastycznych, stąd też jak dotąd nie miałam
okazji zapoznać się z twórczością tej autorki. Jej nazwisko było
mi jednak dobrze znane. Wielokrotnie spotykałam się z przychylnymi
opiniami na temat jej twórczości, więc gdy tylko miałam okazję
sięgnąć po jej najnowszą książkę, zrobiłam to z prawdziwą
ekscytacją.
Ekscytacją, która
została zgaszona już po pierwszych kilkudziesięciu stronach.
Zaczęło się naprawdę ciekawie, jednak gdy doszłam do momentu o
narządach płciowych wykonanych z cukru, miałam poważne problemy
ze zrozumieniem co tu się właściwie wydarzyło. Stąd też
początek przyznaję czytało mi się dosyć opornie. Jednak im dalej
od cukrowych penisów, tym powieść nabierała rozpędu i faktycznie
mnie zaciekawiła.
Podczas lektury, nie
mogłam oprzeć się wrażeniu, że świat wykreowany przez Anne
Bishop bardzo przypomina mi ten z trylogii Władcy Pierścieni
Tolkiena. Świat Fae przypomina mi krainę elfów. Jej mieszkańcy są
wyniośli, przekonani o własnej wyższości, a ludzie są dla nich
niczym pionki na szachownicy. Piękni i dostojni, a jednocześnie
dumni i pyszni. Świat ludzi natomiast, to świat średniowiecznych
zamków, pojedynków i intryg. Tu przepych i bogactwo kontrastuje z
biedą mieszkańców okolicznych wiosek. Mieszkańców wierzących w
wielu Bogów i pomniejszych bożków, zabobonnych i strachliwych.
Bardzo lubię, gdy autorzy bazują na takim fundamencie, i chociaż
nie jest to nic nowego i zaskakującego, osobiście bardzo mi się
podoba.
Celem autora jest
wzbudzenie jak największych emocji u czytelnika i tak też stało
się w przypadku Filarów Świata. Nie sposób nie odczuwać
buntu, czytając o Adolfie, wielkim Mistrzu Inkwizycji, Młocie na
czarownice. O jego oburzających przekonaniach, porównywaniu kobiety
do krowy mlecznej, której jedyną powinnością jest leżeć nie
ruchomo podczas gdy mężczyzna będzie oddawał się swoim żądzom.
I broń Boże, aby odczuwała przy tym zbyteczną przyjemność! Jest
to typowy czarny charakter, którego upadek będzie dla mnie
prawdziwą przyjemnością. Jeżeli chodzi tu o główną bohaterkę,
to ewoluuje ona na kartach powieści. Staje się silną młodą
kobietą i świetną czarownicą, której nie sposób nie lubić. Na
uwagę zasługują również pomniejsi bohaterowie, z których każdy
jest naprawdę dobrze wykreowany.
Anne Bishop
stworzyła rozległy świat, który oprócz sfery magicznej porusza
wiele problemów obyczajowych. Pierwszy tom serii, nie obszedł się
bez pewnych mankamentów, jednak traktując go jako ciekawy wstęp do
czegoś zdecydowanie większego, można uznać że jest to całkiem
udana historia. Z prawdziwą przyjemnością zapoznam się z innymi
powieściami tej autorki, w oczekiwaniu na kolejny tom serii Tir
Alainn.
Co prawda nie jestem fanką gatunku, ale ta książka zbiera tak pozytywne recenzje, że aż sama mam ochotę ją przeczytać. 😊
OdpowiedzUsuń