sobota, 21 stycznia 2017

Philippa Gregory "Kochanice króla"

Witam wszystkich!
Bardzo mi miło, że mogę przedstawić mój debiut recenzencki w postaci tego bloga. Pomysł dojrzewał latami, jednak nigdy nie zdobyłam się na tyle odwagi, żeby myśli i słowa ubrać w tę formę. Jednak nadeszło w końcu to piękne, słoneczne, sobotnie popołudnie i jestem. Liczę, że nie będziecie za mocno ciskać gromów i spodobają się Wam moje wypociny J. Nie przedłużając, zapraszam na pierwszą notkę i życzę przyjemnej lektury! 

PS: Serdecznie dziękuję mojej Majorce z bloga http://senseofreading.blogspot.com za wszelkie rady i pomoc oraz dużą dozę cierpliwości :*  

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
źródło 





Jakimiż jesteśmy głupcami, że swoje życie uzależniamy od nastroju tego nieprzewidywalnego mężczyzny. Ale już moment później, kiedy Henryk uśmiechał się tylko do mnie, wiedziałam, że przynajmniej ja nie mam wyboru.  








          "Kochanice króla" były pierwszą powieścią z bogatego repertuaru dzieł Philippy Gregory, z którą miałam styczność i niezmiernie żałuję, że stało się to tak późno. Niekwestionowana królowa powieści historycznej, przed którą chylę czoła, biję pokłony i padam do stóp! W niezwykle barwny i obrazowy, a jednocześnie przejrzysty sposób przenosi nas na dwór najsłynniejszego angielskiego władcy, reformatora, kochanka i kata w jednym, króla Henryka VIII Tudora.
 
          Narratorką powieści jest młoda, ledwie 13-letnia, nikomu nieznana siostra Anny Boleyn - Maria, dwórka królowej Katarzyny Aragońskiej. Gdy w wieku 14-lat staje się faworytą króla, poznaje pierwszy smak miłości i namiętności, ale także intryg i zdrad, w które wciągają ją rody Howardów i Boleynów. Od tego czasu staje się pionkiem w grze politycznej, prowadzonej przez swoją rodzinę. Miłość króla nie trwa wszakże długo, a jego przychylne spojrzenie pada na starszą siostrę - Annę. Jej jednak nie wystarczy jedynie rola metresy króla, chce czegoś znacznie więcej – korony królowej Anglii. Od tego momentu rozpoczyna się największa reformacja w historii, która na zawszę zerwie więzi z Watykanem i pochłonie tysiące niewinnych ofiar.         
          Wspaniale nakreślona powieść pełna namiętności, zdrad, dworskich intryg i charyzmatycznych postaci. Dzięki pierwszoosobowej narracji czytelnik niezwykle mocno zżywa się z postacią Marii Boleyn. Razem z nią dzieli radości i smutki, kocha i nienawidzi. Dzięki temu, że przez historię przeprowadza nas ta mniej znana Boleynówna uniknęliśmy powieści strikte o reformacji. Pierwsze skrzypce grają tu ludzkie miłości i dramaty, polityka odchodzi na dalszy plan, jednocześnie będąc wspaniałym tłem wpływającym na dokonania bohaterów i kształtującym ich charakter.   

          Dodatkowo autorka niezwykle realistycznie opisała relacje obu sióstr Boleyn. Chorobliwa ambicja pierwszej kontrastuje z uległością i delikatnością drugiej. Siostrzana miłość w jednej chwili zmienia się w nienawiść, ciągła rywalizacja o uwagę, względy i pozycję na dworze nie sprzyja zacieśnianiu więzi, a mimo wszystko, gdy Anna potrzebuje pomocy, Maria bez wahania porzuca rodzinę, by służyć jej radą. Wspaniały obraz toksycznej relacji, tak często spotykanej w obecnych czasach.
          Dużym plusem jest to, że autorka pozostawiła kwestię wierności i lojalności Anny kwestią otwartą. Mimo, że wyczuwalne są mocne sugestie opowiadające się za jedną z hipotez, sprawa nie jest wyjaśniona jednoznacznie, co pozwala czytelnikowi samemu dokonać wyboru - skazać bądź uniewinnić królową.
          W całym swoim dobytku czytelniczym, często sięgałam do powieści historycznych. Czy to o Cesarstwie Rzymskim czy średniowiecznej Anglii, Francji czy Hiszpanii. Jednak nigdy nie spotkałam się z sytuacją, że autorka dosłownie od pierwszej strony, pierwszego słowa, potrafi tak obrazowo nakreślić ówczesną rzeczywistość, że czytelnik wsiąka w ten świat bez reszty. Czytając powieść Gregory słyszałam gwar uczt, słyszałam śmiech, płacz i ciche knowania dworzan. Czułam zapach wnoszonych pieczeni i grzanego wina, ciepło bijące od kominka. Ta powieść naprawdę przenosi w czasie. Kończąc odczuwałam ogromny żal, że już muszę opuścić ten niebezpieczny, a jednocześnie niezwykle urzekający angielski dwór.
          Nie wiem, czy moje uwielbienie do tej pozycji jest spowodowane miłością do historii starożytnej i średniowiecznej czy genialnym kunsztem pisarskim tej autorki. Myślę jednak, że bardziej to drugie, ponieważ po moim poleceniu, osoby które do tej pory rzadko czytały i obracały się w podobnej tematyce (M wiesz, że to do Ciebie :D) , pokochały powieść historyczną. Więc jeżeli nigdy dotąd nie czytałaś/łeś powieści tego typu, serdecznie polecam rozpoczęcie przygody właśnie od tej pozycji, na pewno się nie zawiedziesz. Mimo, że jest to druga w ciągu chronologicznym część, brak obeznania się z pierwsza w niczym nie przeszkadza w dobrym i pełnym zrozumieniu treści i przybliżeniu czasów Tudorowskich.
A jak Wam podobała się ta powieść? Myślicie, że jest to godna polecenia pozycja, dla osób które chciałaby sobie przybliżyć historię XVI w Anglii? Jakie inne powieści o podobnej tematyce moglibyście polecić?


  
   

4 komentarze:

  1. No w końcu! Ile można czekać? ;)
    Najlepsza powieść Gregory i... chyba najgrubsza ;D Powodzenia w recenzowaniu i obłąkańczego zaczytania ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczekiwania wzmaga apetyt :D Jedna z grubszych, ale zdecydowanie warto. Wbrew pozorom wcale się nie dłuży, ledwo zdąrzysz usiąść a tu już koniec.
      Dziękuje! :*

      Usuń
  2. Z powieści Philippy Gregory czytałam tylko "Wieczną księżniczkę" o pierwszej żonie Henryka VIII - Katarzynie Aragońskiej. Bardzo podobał mi się styl autorki, mimo tematyki historycznej czytało się lekko i przyjemnie. Muszę w końcu sięgnąć po kolejne jej książki, w tym koniecznie po "Kochanice króla" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wieczną księżniczkę" czytałam zaraz po Kochanicach i jak najbardziej polecam:) Mam wrażenie, że Katarzyna Aragońska była stosunkowo pomijana w historii Anglii, dla potomnych przeszła jako żona Henryka VIII z którą się rozwiódł dla Anny Boleyn. Gregory w Wiecznej, oddaje Katarzynie co królewskie. Przedstawia czytelnikowi nie porzuconą żonę a prawdziwą hiszpańską inflatkę :)

      Usuń